Oto Guła  – nie był bardzo zniszczony, ale jego historia mi się podoba, dlatego pozwalam sobie ją Wam tu przywołać (z maila – trochę skróciłam ;)).  Nie zrobiłam zdjęć Guły przed naprawą (umknęło mi jakoś) ale wrzucam te, które dostałam gdy Guła został zgłoszony do konkursu.

„Oto Guła. Tato przywiózł Gułę z jednej ze swoich wypraw do Czechosłowacji. Wiek Guły szacujemy na 34 lata. Niestety, nasz tato nie żyje już, aby go dopytać dokładnie skąd wziął Gułę. Nie wiem jak to się stało, że moja siostra dała Gułę mi i kiedy to się stało, ale odkąd pamiętam nie był zbyt urodziwy. Wydaje mi się, że kiedyś mógł mieć na sobie ubranko, ale tego już nikt nie pamięta. Tak samo, jak nikt nie wie, czym Guła naprawdę jest. I czy jest chłopcem, czy dziewczynką? Myszą, misiem, pieskiem? Ja obstawiam mysz.
Teraz w lutym na świat przyszedł mój syn – Borys, i bardzo bym chciała by Guła był ozdobą jego pokoiku, a nie małym straszydłem, które mój mąż uparcie chowa do szafy twierdząc, że Guła to straszydło”

 

A najlepsze, co Guła miał w środku… ech – nim dacie swojego starego pluszaka dzieciom – wymieńcie wnętrze – lub przyślijcie do mnie do wymiany. Nie chodzi o to, że wypełnienia kiedyś były gorszej jakości – ktoś może powiedzieć „ja się bawiłam/łem i żyję”… z tym, że gąbka, którą kiedyś wypełniano pluszaki teraz ma o te 30 lat więcej..kruszy się i pyli… pyli niestety także przez futerko (nie musi być dziur) … i to wdycha Wasza pociecha :/  i to już nie jest fajne.

Guła miał w sobie mieszankę, z którą się jeszcze nie spotkałam = gąbkę, styropian i watę …

I tak – Guła doświadczył pranka, wymiany wnętrza, naprawy noska i szwów, niektórych przetarć, postawiłam mu uszy… no i najważniejsze stylówa 🙂


i … jest miłość <3 Guła i Borys <3